• Wpisów:6
  • Średnio co: 310 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 17:50
  • Licznik odwiedzin:2 261 / 2172 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Może coś w tym jest, że doceniamy rzeczy dopiero gdy je utracimy. Mam na to wszystko tylko jedno słowo: żałuję. Nie umiem tego wytłumaczyć, nie mogę tego zrozumieć, tak po prostu jest. Obudziłam się pewnego dnia zupełnie pusta w środku i tak już zostało. Nie zmieni to ani sesja, ani imprezy, ani powrót do domu. To nie kończące się godziny samotnych spacerów, samotnych nocy, hektolitry łez tak po prostu z bezsilności ale przede wszystkim ta pustka. Wszechogarniająca pustka, która mi została po czymś co było kiedyś w centrum mojego wszechświata.
Stało się dobrze. Naprawdę wierzę w słuszność tej decyzji jednak nadal nie potrafię przełamać się i wejść w coś nowego. Nie umiem, nie wierzę że będzie dobrze. Już nie…
  • awatar Un'Altra Vita: No to albo będziesz wciąż myśleć o tym co było (a co nie ma już żadnego znaczenia) albo zapomnisz o przeszłości i zaczniesz coś nowego, coś czym wypełnisz tą pustkę Zastanów się co jest lepsze.
  • awatar DomaaFoto: podoba mi się, bardzo ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Plany? Do wszystkich dobrze zorganizowanych: pieprzcie się. Mam nieźle na bani, to wiedziałam już od dawna, jednak to co dzieje się teraz przerasta moje oczekiwania. Kocham planować, to prawie jak obsesja. Trzy różne kalendarze, setki karteczek przypominający o tym, czy o tamtym. Nic cię nie ochroni przed tym co ma się wydarzyć. Masz wszystko już poukładane a i tak zdarzy się coś co wywróci twoje życie do góry nogami. Wszystko staje na głowie. Wszystkie wartości jakie posiadasz są przestarzałe i przede wszystkim niemodne. Nie ważne jak bardzo się starasz, życie przejedzie walcem po tobie w te i we w te.
Nie jestem dobrym doradcą. Nie warto również zbytnio przejmować się tym co mówię. Sama nie słucham swoich rad chociaż czasem może dobrze bym na tym wyszła. Ale nie oszukujmy się człowiek musi potykać się na własnych błędach bo inaczej niczego nie zrozumie. Możesz się śmiać z ludzi i obgadywać ich za plecami ale gdy przyjdzie kolej na Ciebie popełnisz te same błędy. Nie ma co się wypierać. Nikt nie jest święty.
Mówiąc wprost: miałam pewne plany i oczywiście nic mi po nich bo wszystko jak zwykle okazało się fikcją. Może i coś tam doprowadziłam do końca ale i tak nie wyszło jak chciałam i moje marzenia o systematyczności legły w gruzach, oczywiście nie z mojej winy (jakżeby inaczej xD). Och życie… takie nieprzewidywalne. W tym jego urok ale czasem tak bardzo mnie to irytuje.
Patrząc z drugiej strony, mam dokładnie to czego chciałam, tak w sumie. Może nie tak jak to sobie wyobrażałam ale jednak. „Marzenia zawsze się spełniają, tylko nie zawsze tak jak tego chcemy”. Kojarzycie pewnie te bajki, w których gościu wyciąga magiczną złotą rybkę albo znajduje magiczną, złotą Lampe, swoją drogą zastanawiające dlaczego takie rzeczy są zawsze złote i magiczne, a potem okazuje się że jednak to o czym marzył, to właśnie to co miał, a konsekwencje jego życzeń dotykają nie tylko jego i jego rodziny, ale także połowy ludzkości. Idąc tym tropem powinnam być w niebie a jestem, niestety, w dupie. Dostałam się nie wymarzone studia, mam wymarzonego chłopaka, mam przyjaciół, wspaniałą, troskliwą rodzinę i jestem zdrowa, z tego co mi wiadomo, realizuje swoje pasje, mam czas dla siebie itp. Problem w tym, że z każdym z wymienionych wyżej przykładów wiąże się tyle, różnych problemów, że czasem najchętniej rzuciłabym to wszystko w cholerę. Każdy kij ma dwa końce.
Ach rozwodzę się nad tym bezsensu, ale mam mętlik w głowie. Takie wylanie myśli, nawet jeśli niezbyt składne ma w końcu na celu pozbieranie się chociaż trochę, chyba… mam nadzieję…

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Bilans:
Trzy rozbite szklanki,
Jedna rozwalona ręka,
Setki wyzwisk,
Trzy godziny na rowerze
Moje poglądy. Poglądy, które są moje. Poglądy, z którymi nie zgadza się moja mama i babcia i pół regionu. Jak mi przykro. Wszyscy patrioci. Wszyscy katolicy.
Trzy zerknięcia na telefon, szybkie, krótkie. Jeszcze szczypta, gdzieś tam pętającej się nadziei. Próba nie zrobienia z siebie pandy. Łza w oku. Jeszcze trochę.
Kilka telefonów. W końcu dzisiaj impreza. Szybkie intro na gitarze.
Krótko i intensywnie, żyjmy…
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Playlista nastawiona, głośniki podkręcone, krzyk sąsiadki , przerzucenie się na słuchawki. Lekki ból bębenków i głos w głowie „do trzydziestki będziesz głucha”. Cóż w takim razie wolę nacieszyć się głębią tych basów. Piosenka ostatnich dni Lao Che – Dym wprowadza w dekadencki nastrój. W sumie taki teraz jest…tak…dekadencki.
Gorąco, gorąco jak cholera. Tanie wino i kiepski film. Tak, na to teraz mam największą ochotę. Jeśli się nie pozbieram będzie bardzo źle. W sumie lepiej teraz niż w październiku. Kiedyś myślałam że to może być na zawsze. Kiedyś łudziłam się, jakaś taka głupia, naiwna, ślepa wiara że wszystko będzie dobrze. Tak myślałam. Tak chciałam. Tego pragnęłam. Od spotkania do spotkania, a teraz… Plujmy na siebie jadem. Co innego nam zostało. To takie wygodne, to takie łatwe, to takie dobre. To… zrozumiałe…
JA.. ja odpowiedzialna, ja wyrozumiała, ja uległa, ja…
Już nie płaczę. To obojętność, to samotność, to bezsilność, to udawany śmiech przez chwilę, to chęć pokazania jak zajebiście sobie radzę sama, jaka jestem cholernie dzielna, jaka dorosła, jaka nowoczesna. Patrz… patrz… PATRZ DO CHOLERY. Zobacz. Jak w ogóle mi Ciebie nie brakuje.
Boję się samotności ale jeszcze bardziej boję się ludzi. Cały paradoks tego beznadziejnie, popapranego życia.
 

 
W sumie to nie chce się niczym podzielić. Nigdy nie chciałam. Nigdy nie lubiłam tłocznych dyskotek, szkolnych imprez, wymiany grzeczności wśród znajomych znajomych i wódki na zapoznanie. Ale nie podejrzewałam, że przyjdzie mi kiedyś pić do lustra. Tyle rzeczy dzieje się wokół mnie, że zaczyna kręcić mi się w głowie. A On, On jest gdzieś daleko, gdzieś tam. Dlatego tak strasznie bałam się tego wyjazdu, dlatego nie chciałam, żeby jechał. Zabrali mi Go. A ja nie potrafię Mu nawet powiedzieć jak strasznie mi Go brakuje. Jak bardzo jest mi potrzebny. Wiem tylko, że czas się usunąć. Czas ułożyć sobie jakoś życie, jakoś je ogarnąć. To czekanie tylko powiększa pustkę w środku. Nic się przecież nie stanie. Nic się przecież nie stało. Przecież jest nam tak cholernie dobrze. Przecież jesteśmy tacy szczęśliwi. Tak cholernie szczęśliwi. Czasem razem, zawsze osobno. Takie życie...